JAKUB KWAŚNY: Jeśli prezydent pozostanie na stanowisku będzie niewiarygodny

Rozmowa z przewodniczącym Rady Miejskiej w Tarnowie Jakubem Kwaśnym. 

 

Wierzy Pan, że prezydent Roman Ciepielą dotrzyma słowa?

Swoim nieprzemyślanym ruchem Prezydent postawił się w bardzo nieciekawej sytuacji. Cokolwiek zrobi będzie odbierane negatywnie. Już teraz komentarze w sieci są druzgocące. Jeśli zrezygnuje narazi wszystkich na koszty przyśpieszonych wyborów jedynie na rok przed wyborami. Jeśli pozostanie na stanowisku będzie niewiarygodny. Nie chciałbym być w jego skórze.

Jak Pan ocenia oświadczenie Romana Ciepieli, w którym wzywa radnych do zwołania sesji i organizacji referendum ws. odwołania prezydenta? Nie jest to odwracania kota ogonem?

Radni, jeśliby chcieli zmiany na stanowisku Prezydenta, to już dawno mieli możliwość taką uchwałę podjąć. Tak się nie stało, co oznacza, że Rada jest nastawiona na współpracę. Warto zauważyć, że – w odróżnieniu do poprzedniej kadencji – Pan Prezydent ma znacznie łatwiej. Nie ma już targów o każdą zmianę w budżecie, radni, na wniosek Prezydenta, podejmowali trudne decyzję o podwyżkach. Każdego roku udzielane było absolutorium. Ta współpraca jest znacznie lepsza. A to, że rada na każdym kroku nie chwali Prezydenta, nie jest poważnym zarzutem.

Jedyną osobą, która marzy o destabilizacji sytuacji w Tarnowie jest radny Ciesielczyk. Przykro to stwierdzić, ale teraz do niego dołączył Prezydent Ciepiela. W tak trudnych czasach zaraz po pandemii oraz kilka miesięcy po wybuchu wojny w Ukrainie, takie trzęsienia ziemi nie są nam potrzebne. Zupełnie nie rozumiem tego zachowania, może to już zmęczenie. Uważam jednak, że Prezydent powinien dokończyć swoją kadencję.

Podczas sesji mówił Pan, że z szantażystami/terrorystami się nie negocjuje oraz że prezydent niczym pokerzysta wywrócił stolik. Coraz więcej wskazuje, że miał Pan rację.

To swoiste pokerowe zagranie, można rozpatrywać w kategoriach politycznego szantażu. Albo dacie mi wotum zaufania, albo rezygnuję. Szczerze mówiąc takie zagrania nie licują z powagą urzędu prezydenta dużego miasta. To rozczarowujące. Sam szedłem na sesję z zamiarem głosowania – jak w poprzednich latach – za wotum zaufania dla Prezydenta.  Jednak to w jakiej sytuacji Prezydent postawił nie tylko przewodniczącego klubu radnych Nasze Miasto Tarnów Piotra Górnikiewicza, ale również radne Koalicji Obywatelskiej, które zapowiadały, że wstrzymają się od głosu, wzbudził mój sprzeciw. Zaufanie to bardzo subiektywne odczucie. Albo komuś ufam, albo nie. Ale na zaufanie się pracuje, często latami. To są relacje, których nie da się wymusić stawiając pod ścianą i przystawiając pistolet do skroni.

Czy prezydenta będzie można teraz poważnie traktować jeśli zdecyduje się pozostać?

Pozostawię to bez komentarza. Powtórzę, że nie chciałbym być w jego skórze.

Też Pan uważa, że prezydenta zgubiła jego dumą, przekonanie o swojej doskonałości oraz pycha? Przeliczył się co do głosów. Nie było szerszego planu, a tylko zagrywka na sesji, tu i teraz.

Pozostawię to bez komentarza. Powtórzę, że nie chciałbym być w jego skórze.

Uznajmy jednak, że prezydent odchodzi. Czekają nas przedterminowe wybory czy jednak komisarz będzie do końca kadencji?

Rezygnacja z mandatu prezydenta w dniu 1 października, czyli przed upływem kadencji jest równoznaczna z rozpisaniem przedterminowych wyborów i odwołaniem jego zastępców. Do momentu wyboru nowego włodarza miastem zarządza osoba wyznaczona przez Prezesa Rady Ministrów. Ale to wojewoda składa wniosek do Premiera, wraz z rekomendacją konkretnej osoby, celem powołania pełniącego obowiązki prezydenta w mieście. Jednym słowem niepotrzebne zamieszanie. To by też oznaczało, że przez kilka miesięcy miastem rządziłoby Prawo i Sprawiedliwość.

Podczas wczorajszej sesji prezydent wspomniał, że chce Pan być prezydentem Tarnowa. Będziemy świadkami kolejnej odsłony Pana udziału w wyborach prezydenckich?

Panie Redaktorze, to czy ja chce czy nie chce jest drugorzędne. Mam satysfakcjonujące – na każdym polu – życie zawodowe. Sporo nowych wyzwań i odpowiedzialności. To pytanie raczej do środowisk opozycyjnych względem partii rządzącej. Czasy rządów solistów właśnie się kończą. Zarządzanie stutysięcznym miastem to zawsze musi być gra zespołowa. To poszukiwanie kompromisów i żmudne budowanie relacji i zaufania. Żeby zrobić więcej trzeba umieć rozmawiać i budować sojusze na rzecz Tarnowa. Najbardziej odpowiednim byłby scenariusz rzeszowski, w którym było szerokie poparcie dla jednego wspólnego kandydata. Także rozumie Pan, że to nie moja decyzja.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *