DAWID SOLAK: Niekompetencja Ciepieli kosztuje wszystkich
Rozmowa z Dawidem Solakiem, tarnowskim radnym z Porozumienia Jarosława Gowina.
W ubiegłym tygodniu Rada Miejska po raz kolejny podniosła opłatę za wywóz śmieci. Nie satysfakcjonuje to jednak prezydenta Ciepieli i miejskich urzędników. Czy możemy spodziewać się kolejnych podwyżek?
Dyskusja o wysokości opłat za śmieci trwa od początku kadencji. Prezydent twierdzi, że nie jest w stanie przeprowadzać kontroli i nakładać opłat na nieuczciwych mieszkańców, którzy nie płacą za wywóz odpadów i winduje w górę ceny. Ja nie zgadzam się z prezydentem i pokazuje przykłady samorządów, które poradziły sobie z uszczelnianiem systemu. Jest ich wiele, jednym z nich jest na przykład sąsiednia gmina Tarnów, gdzie wójt Grzegorz Kozioł znalazł kilkuset mieszkańców niepłacących za śmieci.
To będą kolejne podwyżki, czy nie?
Tak skonstruowany system nie ma prawa się zbilansować i myślę, że to tylko kwestia czasu zanim prezydent Ciepiela znów wyjdzie z propozycją kolejnej podwyżki. Byłyby inaczej, gdyby prezydent korzystał z rozwiązań, które regularnie podsuwają mu radni i uszczelnił system. Nie bez znaczenia jest fakt, że nie posiadamy w Tarnowie własnej spalarni odpadów.
Czy dojdzie w końcu do jej wybudowania?
Już dawno powinniśmy ją mieć. Przed kilkoma laty z propozycją wybudowania w Tarnowie spalarni odpadów wyszła Grupa Azoty. Z tego co mi wiadomo, storpedowało ją wówczas miasto. Teraz, na budowę spalarni „odkładało” Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej i miało na ten cel kilkadziesiąt milionów złotych. Niestety, prezydent chcąc ratować Tarnów przed niewypłacalnością zabrał spółce te pieniądze do budżetu miasta. Na chwilę obecną myślę, że na wybudowanie spalarni nie ma szans.
Nieustanne podwyżki podatków i usług miejskich, zabieranie miejskim spółkom oszczędności. Również problemy z uzyskaniem przez miasto kredytów. To brzmi tak, jakby sytuacja miasta była naprawdę zła.
Bo jest. Od wielu miesięcy ostrzegałem prezydenta, że jeśli nie zmieni kursu to doprowadzi miasto do bankructwa. Przez nieostrożną politykę lawinowo rosną nam wydatki bieżące, a jako miasto nie inwestujemy w rozwój, tylko w igrzyska, które nie przekładają się na wzrost dochodów.
Igrzyska?
Tak mówię na inwestycje, które nie generują nowych miejsc pracy i nie przekładają się na atrakcyjność inwestycyjną miasta, tylko generują koszty, ale pomagają prezydentowi pozyskiwać wyborców, bo podobają się ludziom.
Jakieś przykłady?
To na przykład Hala Jaskółka, której utrzymanie kosztuje nas przeszło milion złotych rocznie. To strefa relaksu koło basenu na ul. Piłsudskiego. To budujący się „mały Kopernik” przy Rynku, sala koncertowa przy Zespole Szkół Muzycznych czy nowa instytucja kultury obok baszty na ul. Wałowej. Te inwestycje kosztują miliony (które najczęściej pochodzą z kredytów), a ich utrzymanie kosztuje setki tysięcy złotych rocznie.
Mieszkańcom się podobają, więc dlaczego mówi Pan, że te inwestycje są niepotrzebne?
Nigdy tak nie powiedziałem. Mówię tylko, że nie stać nas na ich utrzymanie i na dodatek żeby je wybudować musieliśmy obciążać miasto kredytami. To tak jakbyśmy mało zarabiając kupili sobie na kredyt duże mieszkanie i ze dwa samochody. Jak brakuje nam na spłatę zobowiązań i sięgamy do oszczędności lub co gorsza pożyczamy od znajomych to oznacza, że jest źle. A właśnie w takiej sytuacji jest Tarnów.
Co zrobiłby Pan na miejscu Romana Ciepieli w takiej sytuacji?
Przede wszystkim nigdy bym do niej nie dopuścił. Teraz, gdy mleko się już wylało prezydent powinien dwa razy się zastanowić nad każdą nową inwestycją zanim wpisze ją do budżetu, uszczelnić za wszelką cenę system poboru opłat śmieciowych i odchudzić administrację. Ale nie zwalniać zwykłych urzędników, którzy na co dzień wykonują ciężką pracę, a pozbyć się „tłustych kotów”, czyli odchudzić ścisłe kierownictwo miasta. Poważnie należy też zastanowić się nad finansowaniem edukacji w mieście.
Prezydent utrzymuje, że w przyszłym roku wydatki na edukacje wzrosną o 24 miliony złotych. Subwencja wzrośnie zaledwie o 2 miliony.
W źle zarządzanym mieście pieniędzy będzie zawsze brakowało. Niezależnie od tego czy mówimy o edukacji, sporcie czy kulturze. Na temat błędów popełnianych przez ekipę rządzącą Tarnowem w obszarze edukacji można byłoby napisać sporych rozmiarów książkę.
No a konkretnie?
Ja zwrócę uwagę na jedną kwestię – nie wykorzystujemy chociażby szans, które stwarza nam Unia Europejska w zakresie sztandarowych programów takich jak Erasmus, w ramach którego można podnosić kompetencje nauczycieli, wypracowywać ciekawe programy nauczania i narzędzia edukacyjne. Proszę sobie wyobrazić, że w niektórych sektorach tego programu przez ostatnich siedem lat został złożony jeden czy dwa wnioski. Nieskutecznie. A mamy w mieście około osiemdziesiąt szkół.
Prezydent nie otrzymał wotum zaufania od radnych, czy pójdziecie o krok dalej i będzie w mieście referendum?
Biorąc pod uwagę obecną sytuację epidemiologiczną organizacja referendum nie wydaje się być odpowiedzialnym posunięciem. To, co możemy realnie zrobić to obniżyć prezydentowi wynagrodzenie, aby zaczął wreszcie słuchać radnych. Namawiam do tego kolegów i koleżanki z rady miejskiej.
Prawie dekada pracy w Urzędzie Miasta, później kilka lat kierowania jednym z działów w centrum badawczo-rozwojowym Grupy Azoty w Tarnowie, a teraz zarząd jednej z dużych instytucji państwowych w Warszawie. Takie doświadczenia sprawiają, że byłby Pan dobrym kandydatem na prezydenta miasta.
W obozie Zjednoczonej Prawicy jest wielu kandydatów, którzy mogliby kandydować w wyborach prezydenckich w Tarnowie. To chociażby szef Porozumienia w Tarnowie, Seweryn Partyński, który kandydował już przed dwoma laty w wyborach i już wtedy zaprezentował wiele dobrych pomysłów na miasto. Teraz pełni ważne funkcje w Warszawie i jako doradca dwóch kolejnych wicepremierów odpowiedzialnych za gospodarkę – najpierw Jadwigi Emilewicz, a teraz Jarosława Gowina ma regularny kontakt z najważniejszymi osobami w państwie. Wśród mocnych kandydatów obozu zjednoczonej prawicy należy na pewno wymienić jeszcze radnego miejskiego i działacza osiedlowego Mirosława Biedronia czy znakomitego parlamentarzystę, Piotra Saka.
Dziękuję za rozmowę.
Dziękuję.

Podobno Dzielnica Koszyce już miała wykupione część gazety ,żeby to zdarzenie literalnie opisać i cisza