12 września 2026
Aktualności

Dyrektor szpitala w Tarnowie o zarobkach lekarzy: u nas nie ma milionowych wynagrodzeń

W Specjalistycznym Szpitalu im. E. Szczeklika w Tarnowie nie ma lekarzy, którzy zarabiają ponad milion złotych rocznie – wynika z wypowiedzi dyrektora placówki Marcina Kuty. Po ogólnopolskiej dyskusji wywołanej sprawą młodego lekarza Dawida Kacprzyka ze Szpitala Południowego w Warszawie temat wynagrodzeń medyków wrócił także w kontekście tarnowskiej ochrony zdrowia.

Marcin Kuta, który od wielu lat kieruje szpitalem im. E. Szczeklika, w rozmowie z Dziennikiem Polskim odniósł się do zarobków lekarzy, zasad zatrudniania medyków oraz kontroli czasu pracy. Najmocniejsza odpowiedź padła przy pytaniu o milionowe roczne wynagrodzenia. Dyrektor tarnowskiej placówki stwierdził, że w zarządzanym przez niego szpitalu takich przypadków nie ma.

Kontrakty dominują, ale z jasnymi zasadami

Najwyższe miesięczne wynagrodzenia lekarzy w tarnowskim szpitalu dotyczą przede wszystkim osób pracujących na kontraktach. Według Marcina Kuty trzeba jednak rozróżniać tę grupę od lekarzy etatowych, ponieważ kontraktowcy sami ponoszą koszty ubezpieczeń, podatków i składek zdrowotnych, a także nie korzystają z urlopów na takich zasadach jak pracownicy etatowi.

W tej grupie wynagrodzenia, zależnie od czasu pracy, kompetencji, wykształcenia i zakresu obowiązków, wynoszą mniej więcej od 30 do 58 tys. zł brutto miesięcznie. Chodzi o lekarzy, którzy pracują w szpitalu od co najmniej 140 do 240 godzin i dla których placówka jest podstawowym miejscem pracy. W szpitalu im. E. Szczeklika pracuje około 130 lekarzy kontraktowych i około 30 lekarzy etatowych, wliczając rezydentów, stażystów oraz kilku specjalistów.

Dyrektor wskazuje, że coraz większe znaczenie ma wynagradzanie zadaniowe. Lekarze otrzymują środki nie tylko za godziny pracy, ale również za konkretne czynności, między innymi ocenę badań rezonansu, tomografii, gastroskopii, wykonane operacje czy konsultacje specjalistyczne.

Koszty pracy to około 70 proc. budżetu

W szpitalu im. E. Szczeklika koszty wszystkich pracowników stanowią około 70 proc. budżetu. Marcin Kuta zaznacza jednak, że takich danych nie wolno oceniać bez kontekstu. Inaczej wygląda struktura kosztów w placówkach wykonujących dużo procedur zabiegowych z użyciem drogich materiałów i leków, a inaczej w szpitalach, w których dominują oddziały niezabiegowe, geriatryczne, opiekuńczo-lecznicze czy rehabilitacyjne.

Dyrektor tarnowskiego szpitala ocenia, że sprawa z Warszawy ujawniła patologię, której w systemie nie powinno być. Jednocześnie podkreśla, że dyrektorzy szpitali od dawna mówią o konieczności zahamowania wzrostu wynagrodzeń, a właściwym punktem odniesienia powinien być poziom inflacji. Nie oznacza to jednak, że według niego lekarze w Tarnowie zarabiają za dużo. W jego ocenie problemem są systemowe patologie i brak prostych odpowiedzi na złożone pytania o płace w ochronie zdrowia.

Za wysokie oczekiwania? Rozmowa kończy się szybko

Marcin Kuta przyznaje, że zdarzają się młodzi medycy, których oczekiwania finansowe są zbyt wysokie dla tarnowskiej placówki. W takich sytuacjach – jak wynika z jego wypowiedzi – rozmowa jest krótka, a szpital jasno komunikuje, że nie może spełnić takich warunków.

Dyrektor podkreśla, że zależy mu na przejrzystości wynagrodzeń i na tym, aby pieniądze nie dzieliły zespołów. W szpitalu ma nie być sytuacji, w których osoby o podobnych kompetencjach, wykonujące podobne zadania i mające taki sam zakres obowiązków, otrzymują różne podstawy wynagrodzenia. Ta zasada ma dotyczyć wszystkich grup zawodowych w placówce.

Lekarzy nie wszędzie brakuje tak samo

W rozmowie pojawił się także temat dostępności lekarzy. Marcin Kuta zwraca uwagę, że jeszcze kilka lat temu często podkreślano, iż w Polsce jest za mało lekarzy. Obecnie – jak mówił, powołując się na opinie z konferencji – to przekonanie zaczyna tracić aktualność. Problemem ma być raczej nierównomierne rozmieszczenie lekarzy.

Ich aktywność koncentruje się głównie w ośrodkach akademickich, gdzie są nauka, rozwój i dostęp do najnowszych technologii. Deficyty najbardziej odczuwają placówki oddalone od takich ośrodków oraz wybrane specjalności. W tarnowskim szpitalu obsada osobowa jest na wszystkich oddziałach, choć dyrektor zaznacza, że nadal szuka dobrych lekarzy, aby podnosić poziom merytoryczny zespołów.

Najtrudniejsze do obsadzenia pozostają izby przyjęć i SOR-y, bo lekarze niechętnie wybierają takie miejsca pracy. Podobny problem dotyczy pracy z osobami starszymi, czyli interny i geriatrii. W szpitalu im. E. Szczeklika – jak wskazuje Kuta – akurat w tych obszarach sytuacja ma być dobra, być może dzięki atmosferze i warunkom pracy.

Kontrola czasu pracy ma kluczowe znaczenie

Odnosząc się do sprawy Szpitala Południowego w Warszawie, dyrektor tarnowskiej placówki podkreśla, że przy transparentnym systemie wynagradzania i skutecznej kontroli obecności nieprawidłowości można byłoby wychwycić szybciej. W jego ocenie dobrze działające narzędzie informatyczne pozwala administracji sprawdzić, czy faktura za przepracowany czas zgadza się z faktyczną obecnością lekarza w szpitalu.

W szpitalu im. E. Szczeklika każdy pracownik ma kartę, którą odbija przy wejściu i wyjściu, a system monitoruje jego obecność. Dzięki temu – jak przekonuje Marcin Kuta – nie mogłoby dojść do sytuacji, w której lekarz wystawia fakturę za czas pracy, a system nie potwierdza jego obecności.

Dyrektor odniósł się również do pytania, czy lekarz w trakcie specjalizacji może pełnić funkcję kierowniczą. Zaznaczył, że nie należy umniejszać roli takich medyków, bo często mają duże doświadczenie, zaangażowanie i predyspozycje organizacyjne. Jednocześnie w tarnowskim szpitalu kierownikami oddziałów nie są lekarze bez specjalizacji.

Dziękujemy, że przeczytałeś nasz artykuł do końca. W Kurierze Tarnowskim każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach z Tarnowa i regionu.

Bądź na bieżąco! Obserwuj, komentuj i udostępniaj. Odwiedź nas także na Facebooku.

Masz temat? Napisz do nas: kontakt@kt24.pl

2 komentarze do “Dyrektor szpitala w Tarnowie o zarobkach lekarzy: u nas nie ma milionowych wynagrodzeń

  • Dlaczego Kuta nie podaje konkretnych kwot, np. pięć najwyższych wynagrodzeń lekarzy. Ja Wam podam przykładowo: w jednej z tarnowskich przychodni szeregowa lekarka pracująca 8 godz. dziennie zarabia 40.000 zł miesięcznie. Czy to jest OK?

    Odpowiedz
  • A moze cos umie i leczy dobrze i skutecznie?Bo do niej przychodza chorzy ktorych lekarz rodzinny odsyla bo za trudni?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *