28 maja 2024
Wywiady

Kazimierz Koprowski: Prezydent to nie jedyny patriota w Tarnowie

Rozmowa z dr Kazimierzem Koprowskim, przewodniczącym Rady Miejskiej w Tarnowie

Miejskie obchody Święta Konstytucji to jeden wielki zgrzyt. Dlaczego zbojkotowaliście zaproszenie prezydenta i nie składaliście z nim kwiatów przed Grobem Nieznanego Żołnierza?

W tej sytuacji na pewno nie możemy mówić o żadnym bojkocie! Od samego początku przygotowań popełniano kardynalne błędy, w tym jeden, który zadecydował o wszystkim – zaproszenie. W prezentowanym harmonogramie obchodów, po raz pierwszy mieliśmy być świadkami sytuacji, kiedy tylko prezydent będzie składał wieniec przed Grobem Nieznanego Żołnierza. Wedle tego zaproszenia nie dano nawet szansy, w ramach oficjalnych obchodów, aby swoją wiązankę złożyli kombatanci, czy też inne organizacje, które mają swoich aktywnych przedstawicieli w Tarnowie. Co więcej, to ,,zdarzenie” pod Grobem Nieznanego Żołnierza miało rozpocząć się 15 minut przed mszą, co gwarantowało, że nie wszyscy zdążą dotrzeć do katedry, a mówimy przecież o wielu starszych osobach.
Mieliśmy przecież piękną tradycję, kiedy najpierw uczestniczyliśmy w uroczystej mszy św. w katedrze, gdzie modliliśmy się za Ojczyznę, a potem wspólnie z orkiestrą i pocztami sztandarowymi maszerowaliśmy pod Grób Nieznanego Żołnierza, gdzie miały miejsce dalsze uroczystości patriotyczne. To był pewien symbol wspólnego świętowania, bez podziałów na partie, frakcje, stanowiska. Wspólnie z mieszkańcami okazywaliśmy naszą miłość do Ojczyzny. Co w tym dotychczasowym programie uroczystości przeszkadzało prezydentowi? Szczerze, nie wiem. Na szczęście po moim apelu i reakcji chociażby ,,Kuriera Tarnowskiego”, Urząd Miasta wycofał się z tej, jak to nazwał, niezręczności. Ale i tak wdarł się chaos. Mimo zabiegów magistratu mieszkańcy nie dopisali podczas majowych uroczystości. Zgodnie z przewidywaniami msza święta rozpoczęła się z kilkunastominutowym opóźnieniem, co wywołało konsternację. Od samego początku wiedziałem, że tak będzie i zastanawiam się, dlaczego Urząd Miasta zaproponował wszystkim komedię, zamiast poważnych uroczystości patriotycznych.
Dlaczego w Pana opinii frekwencja podczas majowych świąt patriotycznych była tak mała?

Rzeczywiście, mieszkańcy nie dopisali. Odpowiedź jest jedna: to wina organizatorów, czyli Urzędu Miasta. Święto Flagi zorganizowano o godz. 8 rano – uczestniczyło w nim tylko kilkoro urzędników. 3 maja więcej mieszkańców poszło pod pomnik razem z nami po mszy świętej, aby tradycyjnie złożyć kwiaty przed Grobem Nieznanego Żołnierza. Gołym okiem było widać, że propozycja świętowania zaproponowana przez Urząd ma się nijak do oczekiwań mieszkańców. Trzeba się w takim wypadku zastanowić, komu ma służyć Święto Flagi i Święto Konstytucji? Czyżby była to okazja, aby ,,pokazali się” prezydent z urzędnikami? To wielkie nieporozumienie! Musimy pokusić się o głębszą refleksję. Nauczeni tegorocznym przykładem powinniśmy przedyskutować ten problem, ale póki co ze strony prezydenta nie dostrzegam takiej woli. Niezależnie od tego, temat obchodów patriotycznych w naszym mieście zostanie poruszony przez radnych podczas odpowiedniej komisji Rady Miejskiej.

Nie obawia się Pan, że za rok, kiedy Tarnów będzie świętował 100-lecie odzyskania niepodległości, a wyborcza kampania samorządowa będzie na finiszu to dopiero wówczas ,,zapalą” się głowy niektórych? Już teraz widzimy jak prezydent chce się dobrze wyeksponować i wybija się przed szereg, to co dopiero będzie za rok, kiedy Tarnów będzie świętował odzyskanie niepodległości?

Mam nadzieję, że prezydent Roman Ciepiela odrobi lekcję i wyciągnie wnioski z tego, czego byliśmy świadkami 3 maja. Ale zgodzę się z Panem, że istnieje takie niebezpieczeństwo, prawdopodobne są różne dziwne marketingowe ruchy. Dlatego nie wyobrażam sobie, aby prezydent organizując to tak ważne święto, jakim niewątpliwie jest 100. rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości, nie będzie konsultował przebiegu obchodów z Radą Miejską. Prezydent nie ma wyłącznego patentu na wiedzę, co zresztą udowodnił przez te blisko 3 lata swoich rządów. Roman Ciepiela to nie jedyny patriota w Tarnowie! Nie jest nie omylny, popełnia błędy, czego przykładem są tegoroczne majowe uroczystości. Jednak najgorsze w tym wszystkim jest to, że w mojej ocenie to nie jest przypadek, a skrzętnie realizowany plan marketingowy, którego celem jest kolejna kadencja dla prezydenta. Być może trzeba zastanowić się nad specjalną uchwałą, w której przyjmiemy ramy organizacji uroczystości patriotycznych w Tarnowie, tak aby nikomu nie przychodziły do głowy brudne myśli wykorzystywania tego co powinno nas łączyć dla swoich politycznych celów.

Niebawem minie 3 lata obecnej kadencji. Prezydent Roman Ciepiela swoimi decyzjami, inwestycjami pchnął Tarnów na nowe tory?

Te trzy lata prezydent wykorzystał przede wszystkim na… spłatę wyborczych zobowiązań, powołując określone osoby na stanowiska pełnomocników i doradców. Na utrzymanie tych etatów płacimy niestety wszyscy. Ta prezydentura nie jest rozwojowa dla Tarnowa, a jedynie jest to zwykłe administrowanie miastem. To nie jest tylko moja opinia. Nie widzę sztandarowych inwestycji, które zapowiedział w kampanii Roman Ciepiela. Nie ma też działań, które podnosiłyby prestiż Tarnowa nie mówię już o skali ogólnopolskiej, ale chociażby w Małopolsce. Tarnów niby korzysta z możliwości pozyskiwania pieniędzy z Urzędu Marszałkowskiego, ale otrzymane kwoty nie pozwalają na duże inwestycje i, co smutne, nie generują nowych miejsc pracy. Prezydent nie wykorzystał dobrze tych blisko już 3 lat kadencji i, o zgrozo, nic nie wskazuje, że dobrze wykorzysta czas, który mu pozostał. Duża część inwestycji i remontów, które są wykonywane w Tarnowie realizowane są ze środków pochodzących z budżetu miasta. Inwestycji, które dostały zewnętrzne dofinansowanie można policzyć raptem na palcach jednej ręki. Nic nie wskazuje na to, że w Tarnowie będzie realizowana jakaś poważna inwestycja. Owszem podczas niedawnej sesji Rady Miejskiej włączyliśmy do budżetu remont hali ,,Jaskółka”, ale przypomnę, że na to zadanie mieliśmy otrzymać dofinansowanie i liczę na to, że prezydent wykaże tutaj maksymalną aktywność.

Trudno tego oczekiwać, skoro prezydent – jak poinformował mnie swego czasu Urząd Miasta – nie spotkał się ani razu z ministrem sportu, ani z ministrem zdrowia. Jak też wiem, takiego spotkania nie było również z ministrem nauki i szkolnictwa wyższego, który regularnie odwiedza Tarnów. Jak zatem mówić o aktywności prezydenta jeśli chodzi o rozwój służby zdrowia, bazy sportowej w Tarnowie oraz budowę środowiska akademickiego?
Aby ściągnąć do Tarnowa pokaźne środki zewnętrzne trzeba wykazać się maksymalnym zaangażowaniem i budować poważny lobbing. Nie może być też tak, że jeśli już jakieś środki spływają do Tarnowa prezydent natychmiast rezerwuje ten fakt, jako swój wielki sukces. W tym aspekcie sukces zawsze ma wielu ojców. Takie podejście władz miasta szybko przynosi odwrotny efekt i niszczy lobbing. Z za biurka nie da się wywalczać milionów dla Tarnowa. Nie wiem dlaczego prezydent boi się jechać do Warszawy, spotykać z ministrami, lobbować na rzecz Tarnowa.

Wspomniał Pan o modernizacji hali ,,Jaskółka”. Budżet miasta udźwignie tą inwestycję?

Trzeba sobie zdać sprawę, że przy obecnym zadłużeniu miasta i rozpoczętych inwestycjach, w najbliższych latach będzie nas stać na niewiele. Przy uchwalaniu budżetu zawsze udawało nam się wprowadzić kilkadziesiąt drobnych inwestycji, które miały wpływ na komfort życia mieszkańców. Wszystko wskazuje na to, że w najbliższych latach będzie to już niemożliwe. Planowane zadania zostaną owszem zrealizowane, ale odbędzie się to kosztem właśnie tych mniejszych inicjatyw. Proszę zwrócić uwagę na inny przykład. Udało się pozyskać dotację na budowę sali koncertowej, ale nikt już głośno nie mówi ile będzie kosztowało nas utrzymanie tego obiektu. Wracając natomiast do hali w Mościcach, której konieczność remontu nie podlega dyskusji, fakty są takie: nie mamy na to zadanie pozyskanej ani jednej złotówki, zaangażowane w remont są w 100% środki z budżetu miasta, które również po zakończeniu inwestycji będą w dużym stopniu drenować miejską kasę. Do tego należy doliczyć 4,5 miliona złotych na kolejny remont ul. Krakowskiej. W Tarnowie jest tendencja do mało efektywnego wykorzystania pieniędzy publicznych. Przykład? Rondo na skrzyżowaniu Lwowska-Okrężna będzie zburzone (a kosztowało prawie 3,5 mln zł), bowiem prezydent wymyślił, że Lwowska ma mieć cztery pasy ruchu, które zakorkują się kilka metrów dalej przy wąskim wiadukcie kolejowym. Takich błędów i złych decyzji nie brakuje. Czym jest to spowodowane? Brakiem realnej odpowiedzialności za działania. W Tarnowie brakuje nie tylko gospodarnego myślenia, ale dobrego gospodarza.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

For security, use of Google's reCAPTCHA service is required which is subject to the Google Privacy Policy and Terms of Use.