Kierowcy w Tarnowie kombinują z blokadami. Straż miejska mówi o odjeżdżaniu z założoną blokadą
Źle zaparkowane samochody w Tarnowie wciąż są problemem, a część kierowców próbuje uniknąć konsekwencji w zaskakujący sposób. Straż miejska odnotowywała przypadki zdejmowania kół razem z blokadami, zakładania innych i odjeżdżania, a także jazdy z blokadą założoną na koło.
Blokada to ostateczność, ale takie sytuacje się zdarzają
Komendant Straży Miejskiej w Tarnowie Krzysztof Tomasik mówił w porannej rozmowie „Słowo za Słowo”, że blokady na koła nie są stosowane jako pierwsze narzędzie interwencji. Strażnicy zakładają je wtedy, gdy pojazd stoi w miejscu niedozwolonym, ale jednocześnie nie blokuje ruchu w sposób wymagający natychmiastowego odholowania. Chodzi między innymi o parkowanie przy zakazie zatrzymywania albo w innych miejscach, gdzie samochód narusza przepisy, ale nie tworzy bezpośredniej przeszkody na skrzyżowaniu.
Zdarzali się jednak kierowcy, którzy próbowali ominąć konsekwencje. Według relacji komendanta, niektórzy zdejmowali koło razem z blokadą, montowali inne i odjeżdżali. Były też przypadki odjechania samochodem z założoną blokadą, a później zgłaszania, że to właśnie ona uszkodziła pojazd. Straż miejska podkreśla, że blokada jest żółta, widoczna, a przy samochodzie zostawiana jest informacja o jej założeniu. Jak wskazywał Krzysztof Tomasik, takie sprawy kończyły się dla strażników pozytywnie.
Najbardziej newralgiczne są chodniki, koperty i SOR
Lista najczęstszych przewinień w Tarnowie jest długa. Kierowcy zostawiają auta na chodnikach w taki sposób, że piesi nie mogą swobodnie i bezpiecznie przejść. Problemem jest również parkowanie na miejscach przeznaczonych dla osób z niepełnosprawnościami oraz zatrzymywanie się w rejonach, gdzie samochód może utrudnić dojazd służbom.
Szczególnie wrażliwym miejscem są okolice Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Tam karetki muszą mieć zapewniony swobodny dojazd z pacjentami, a mimo to kierowcy potrafią zostawiać samochody w miejscach objętych zakazem zatrzymywania. Krzysztof Tomasik wskazywał również inne lokalizacje, z których napływają zgłoszenia: ul. Krakowską, Plac Kazimierza, ul. Katedralną oraz ul. Goslara. W tych miejscach problemem bywa zwłaszcza parkowanie na chodnikach.
Mieszkańcy sami zgłaszają interwencje
Straż miejska często reaguje po zgłoszeniach od mieszkańców, którzy widzą łamanie przepisów i proszą o interwencję. To właśnie tarnowianie informują o samochodach blokujących przejścia, zajmujących koperty albo pozostawionych w miejscach, gdzie utrudniają ruch pieszym i służbom.
W przypadku najpoważniejszych sytuacji samo założenie blokady nie wystarcza. Gdy samochód stoi na skrzyżowaniu albo w innym miejscu, gdzie realnie utrudnia ruch, strażnicy muszą wezwać lawetę. Odholowanie może dotyczyć także pojazdów zaparkowanych na miejscach przeznaczonych dla osób z niepełnosprawnościami.
Mandat może być bardzo wysoki
Za łamanie przepisów dotyczących parkowania można zapłacić nawet 5 tys. zł mandatu. W praktyce strażnicy miejscy najczęściej nakładają niższe kary, ale ich wysokość zależy od rodzaju wykroczenia i okoliczności. Inaczej oceniane jest pozostawienie auta przy zakazie, inaczej blokowanie chodnika, a jeszcze inaczej zajęcie miejsca dla osób z niepełnosprawnościami albo utrudnianie dojazdu do SOR-u.
Straż miejska przypomina, że parkowanie w centrum i przy ważnych obiektach nie jest wyłącznie sprawą wygody kierowcy. Źle zostawiony samochód może zablokować pieszych, osoby z wózkami, mieszkańców z niepełnosprawnościami albo służby, które muszą dojechać do pacjenta.
Dziękujemy, że przeczytałeś nasz artykuł do końca. W Kurierze Tarnowskim każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach z Tarnowa i regionu.
Bądź na bieżąco! Obserwuj, komentuj i udostępniaj. Odwiedź nas także na Facebooku.
Masz temat? Napisz do nas: kontakt@kt24.pl
za: RDN Małopolska

Jakim trzeba być bezmózgiem stawiać na zakazie