Koniec śledztwa w sprawie katastrofy na Dunajcu: Prokuratura umarza postępowanie
Prokuratura Okręgowa w Tarnowie podjęła ostateczną decyzję w sprawie masowego śnięcia ryb w Dunajcu, do którego doszło w grudniu 2024 roku w miejscowości Ostrów. Choć widok tysięcy martwych zwierząt wstrząsnął lokalną społecznością i środowiskiem wędkarzy, śledczy nie dopatrzyli się znamion czynu zabronionego. Postępowanie, które koncentrowało się na potencjalnym zniszczeniu świata zwierzęcego w znacznych rozmiarach na obszarze chronionym Natura 2000, zostało oficjalnie umorzone. Kluczowym argumentem dla prokuratury okazała się opinia biegłego, która rzuciła nowe światło na skalę i skutki tego ekologicznego incydentu.
U podstaw dramatycznych wydarzeń sprzed ponad roku leżała awaria powłoki jazowej w nowo powstałej elektrowni wodnej w Ostrowie. Konieczność nagłego i awaryjnego zrzutu wody doprowadziła do gwałtownego obniżenia poziomu Dunajca, co uwięziło ryby gromadzące się w przybrzeżnych zatoczkach. Mimo że wędkarze i przedstawiciele Polskiego Związku Wędkarskiego alarmowali o katastrofie, śledztwo wykazało, że biomasa utraconych ryb, oszacowana na 1 do 2 ton, stanowiła jedynie niewielki ułamek ogólnej populacji na tym odcinku rzeki. Według biegłego, strata na poziomie niespełna czterech procent nie spełnia ustawowej definicji zniszczenia w znacznych rozmiarach.
Dodatkowym czynnikiem wpływającym na decyzję śledczych był fakt, że incydent dotyczył głównie gatunków gospodarczych, pochodzących z regularnego zarybiania, a nie gatunków zagrożonych wyginięciem. Prokurator Mieczysław Sienicki podkreślił również, że skutki awarii zostały uznane za odwracalne, a sama elektrownia dopełniła procedur informacyjnych względem Wód Polskich i PZW. Choć dla wielu miłośników przyrody umorzenie sprawy pozostaje kontrowersyjne, z punktu widzenia litery prawa awaryjna sytuacja techniczna nie została uznana za przestępstwo przeciwko środowisku.
za: tarnow.naszemiasto.pl
