15 marca 2026
Wywiady

Krzysztof Gil: Gmina Gręboszów potrzebuje stabilnych programów, a nie krótkich obietnic

Gmina Gręboszów od lat zmaga się z typowymi dla terenów wiejskich wyzwaniami: ograniczonym dostępem do środków zewnętrznych, problemami komunikacyjnymi, zagrożeniami powodziowymi i wykluczeniem transportowym. Jednocześnie konsekwentnie realizuje inwestycje, które – choć często niewidoczne na pierwszy rzut oka – mają kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa i jakości życia mieszkańców. O planach na 2026 rok, dużych inwestycjach infrastrukturalnych, kolei, ochronie zdrowia, jakości powietrza i przyszłości samorządów rozmawiamy z wójtem Krzysztofem Gilem.

Panie wójcie, czy rok 2026 będzie dobrym rokiem dla gminy Gręboszów?

Mamy nadzieję, że będzie to rok co najmniej tak dobry jak poprzednie, choć trzeba uczciwie powiedzieć, że dziś brakuje jasnej perspektywy, zwłaszcza jeśli chodzi o środki zewnętrzne dla samorządów. Od 2023–2025 roku obserwujemy wyraźne ograniczenie dostępnych programów wsparcia. Dotyczy to także KPO – wiele naborów jest skonstruowanych w taki sposób, że w praktyce trudno je wykorzystać.

Przykładowo, w programach dotyczących kanalizacji mamy bardzo krótki czas na przygotowanie dokumentacji, przeprowadzenie przetargu i rozliczenie inwestycji. Rok to zdecydowanie za mało, aby realnie podejść do takich zadań. Dlatego dziś trudno mówić o stabilnym planowaniu rozwoju. Liczymy, że pojawią się programy lepiej dopasowane do realiów gmin wiejskich.

Jakie inwestycje będą kluczowe dla Gręboszowa w 2026 roku?

Najważniejszym zadaniem, które realizujemy, jest modernizacja Kanału Hubenickiego – zadanie wieloletnie i absolutnie kluczowe z punktu widzenia bezpieczeństwa. To kanał o długości około 12 kilometrów, który zaczyna się na terenie gminy Żabno, a następnie prowadzi do przepompowni w Hubenicach i dalej do Wisły.

Podczas intensywnych opadów deszczu kanał ten powodował zalewanie znacznej części gminy – zarówno upraw rolnych, jak i zabudowań. Dlatego krok po kroku dążymy do jego kompleksowej modernizacji. Choć formalnie kanał należy do Wód Polskich, gmina przejęła realizację inwestycyjną i pozyskała środki z Polskiego Ładu. Całość inwestycji zamknie się prawdopodobnie w kwocie 8–9 milionów złotych.

To inwestycja, której mieszkańcy mogą nie widzieć na co dzień, ale jej znaczenie jest ogromne

Zdecydowanie tak. To inwestycja stricte przeciwpowodziowa, dająca realne poczucie bezpieczeństwa. Często takie zadania są niedoceniane, bo nie widać ich efektów natychmiast, ale gdy przychodzą intensywne opady – ich brak odczuwają wszyscy.

Jakie jeszcze zadania znajdą się w tegorocznym budżecie?

W 2026 roku planujemy zakup nowego samochodu ratowniczo-gaśniczego dla jednostki OSP Borusowa. To efekt wcześniejszych uzgodnień i podpisanych porozumień, w ramach programu Bon na Ratowanie zorganizowanego przez Marszałka Województwa Małopolskiego Łukasza Smółkę.

Ponadto realizujemy szereg bieżących inwestycji drogowych. Modernizacja drogi wojewódzkiej spowodowała, że ruch samochodowy przeniósł się na drogi lokalne, co znacząco przyspieszyło ich degradację. Przed nami wiele remontów oraz budowa chodników przy drodze wojewódzkiej – wszystko przy bardzo ograniczonych możliwościach finansowych gminy.

Podczas konferencji w Starostwie w Tarnowie dużo mówiło się o planach odbudowy połączeń kolejowych do Szczucina i do Buska. Jak ta inwestycja wygląda z perspektywy Gręboszowa?

Dla naszej gminy byłaby to inwestycja historyczna. Odbudowa połączeń kolejowych w regionie oznaczałaby realne zakończenie problemu wykluczenia komunikacyjnego. Wszystko jednak zależy od przyjętego wariantu.

Jeśli mówimy o odbudowie linii do Szczucina w starym śladzie, to de facto Gręboszów niewiele na tym zyska – najbliższe przystanki byłyby w Żabnie lub Dąbrowie Tarnowskiej. Inaczej wygląda sytuacja w przypadku planowanej kiedyś szprychy CPK nr 7. W tym wariancie linia przebiegała przez teren naszej gminy i dawała realną szansę na powstanie przystanku.

Ale pod warunkiem, że nie byłaby to wyłącznie linia przelotowa

Dokładnie. Jeśli linia miałaby obsługiwać wyłącznie szybkie połączenia dalekobieżne, bez przystanków lokalnych, to dla mieszkańców byłaby raczej problemem niż rozwiązaniem. Linia przecinająca drogi lokalne bez realnego dostępu do kolei oznaczałaby utrudnienia komunikacyjne, a nie ich likwidację.

Zakładam jednak, że przy tak dużej inwestycji musi istnieć komponent regionalny. Trudno sobie wyobrazić budowę linii za miliardy złotych tylko dla kilku par pociągów dziennie. Między połączeniami ekspresowymi muszą funkcjonować połączenia regionalne – Tarnów–Kielce czy Tarnów–Busko-Zdrój – a to oznacza także przystanki w mniejszych gminach.

Dużo emocji budzi temat ochrony zdrowia, zwłaszcza porodówki w Dąbrowie Tarnowskiej

Dla naszych mieszkańców dostęp do opieki zdrowotnej jest kluczowy. Gmina Gręboszów jest jednym z nielicznych samorządów w powiecie, które od lat prowadzą poradnię ginekologiczną w ramach własnego ośrodka zdrowia. To ewenement na skalę powiatu, a być może i województwa.

Dlatego cieszą mnie wszelkie działania zmierzające do przywrócenia pełnej ginekologii i położnictwa w Dąbrowie Tarnowskiej. Wiem, że rozmowy są zaawansowane, choć problemem pozostaje niedoszacowanie kontraktów. Mam nadzieję, że przy współpracy samorządów i powiatu uda się ten temat domknąć.

Gmina Gręboszów wdraża także Program Ochrony Powietrza. Na czym on polega?

To efekt wieloletnich działań i wymagań stawianych przez urząd marszałkowski. Od lat prowadzimy doradztwo ekologiczne dla mieszkańców, czego efektem jest pozyskanie ponad 3 milionów złotych indywidualnych dotacji na wymianę źródeł ogrzewania.

Teraz idziemy krok dalej. Tworzymy zaplecze lokalowe, wyposażenie i zatrudniamy doradcę, który będzie pracował bezpośrednio w terenie. Chcemy edukować mieszkańców, pokazywać realne możliwości, ale też uwzględniać ich sytuację ekonomiczną i techniczną. Nie każdy ma dostęp do gazu czy możliwość montażu pompy ciepła.

Bardzo ważnym elementem programu jest także walka z ubóstwem energetycznym – tak, aby poprawa jakości powietrza nie oznaczała finansowej katastrofy dla najuboższych.

Na koniec temat, który wraca jak bumerang: dwukadencyjność w samorządach.

Moje stanowisko jest jednoznaczne: dwukadencyjność powinna zostać zniesiona. Ostatnie wybory pokazały, że ponad 60 procent samorządowców zostało wymienionych decyzją mieszkańców. To najlepszy dowód, że demokracja lokalna działa.

To wyborcy powinni decydować, czy dany wójt, burmistrz czy prezydent spełnia ich oczekiwania – przez 5, 10 czy nawet 20 lat. Oczywiście, w moim przypadku to ostatnia kadencja i nie mam z tym problemu. Startując w wyborach, znałem przepisy. Ale uważam, że władza w samorządzie powinna zawsze należeć do mieszkańców.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję i pozdrawiam wszystkich Czytelników ,,Kuriera Tarnowskiego”!

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *