List do redakcji: „Nie odwrócił się plecami”. Mieszkanka osiedla Westerplatte dziękuje za pomoc
Do naszej redakcji trafił list od mieszkanki osiedla Westerplatte, nauczycielki języka polskiego, która opisała niepokojącą nocną sytuację w pobliżu sklepu Żabka. Autorka relacji chce publicznie podziękować mężczyźnie, który – jak pisze – zachował spokój, podszedł do grupy osób i wezwał pomoc do starszego mężczyzny.
Niepokój trwał od rana
Z relacji mieszkanki wynika, że obok sklepu od rana stał samochód, w którym kilka osób miało spożywać alkohol. Według autorki listu przez cały dzień i później do późnych godzin nocnych w okolicy było głośno. Z pojazdu miały dochodzić krzyki, wyzwiska i kłótnie, a osoby znajdujące się przy samochodzie miały wzajemnie oskarżać się o kradzież pieniędzy. Mieszkanka obserwowała sytuację z okna i podkreśla, że nie tylko ona czuła niepokój. Jak zaznacza, wielu sąsiadów słyszało całe zajście, ale nikt nie chciał interweniować, bo sytuacja wyglądała na potencjalnie niebezpieczną.
Sam podszedł do grupy
Po północy do samochodu miał podejść jeden mężczyzna. Autorka listu podkreśla, że zrobił to sam, mimo że wcześniej grupa zachowywała się głośno i agresywnie. Według jej relacji mężczyzna nie prowokował, nie krzyczał i nie szukał konfliktu. Zachowywał się spokojnie, stanowczo i pewnie. Mieszkanka ocenia, że sama jego obecność zaczęła uspokajać sytuację, a osoby, które wcześniej zachowywały się bardzo odważnie, przy nim wyraźnie spuściły z tonu. Autorka listu przyznaje, że sama chciała podejść i sprawdzić, co się dzieje, ale bała się zrobić to w pojedynkę.
Wezwał pomoc i został na miejscu
Po chwili miało się okazać, że jeden ze starszych mężczyzn, około 50-letni, źle się poczuł. Według relacji mieszkanki miał duszności i poprosił o wezwanie karetki. Miał także mówić, że został okradziony i wykorzystany. Mężczyzna, który wcześniej podszedł do samochodu, zadzwonił po pomoc i pozostał na miejscu. W tym czasie część młodszych osób miała oddalić się od pojazdu i obserwować sytuację z daleka. Autorka listu opisuje również, że starszy mężczyzna w pewnym momencie podszedł do rozmawiającego z dyspozytorką mężczyzny i powiedział, że ktoś chce go pobić. Mieszkanka zaznacza jednak, że nie było to zgodne z tym, co sama widziała.
Przyjechać miała także policja
Z relacji przekazanej redakcji wynika, że dyspozytorka miała wysłać na miejsce również patrol policji. Gdy uczestnicy zajścia dowiedzieli się o tym, mieli szybko się rozejść. Starszy mężczyzna pozostał na miejscu. Autorka listu pisze, że dowiedziała się później, iż mężczyzna ma tylko jedno płuco i jedną nerkę, dlatego wezwanie pomocy mogło mieć dla niego bardzo duże znaczenie. W jej ocenie najważniejsze było to, że ktoś nie odwrócił się plecami i zareagował w chwili, gdy inny człowiek potrzebował wsparcia.
Podziękowanie od mieszkanki
Autorka listu nie zdążyła osobiście podziękować mężczyźnie, który interweniował, dlatego postanowiła zrobić to za pośrednictwem redakcji. Podkreśla, że w czasach, gdy często mówi się o obojętności ludzi wobec cudzych problemów, tej nocy zobaczyła człowieka, który zachował się odpowiedzialnie. W jej ocenie wykazał się odwagą, spokojem i dobrym sercem. Mieszkanka osiedla Westerplatte ma nadzieję, że mężczyzna przeczyta te słowa i będzie wiedział, że jego zachowanie zostało zauważone oraz docenione.
Dziękujemy, że przeczytałeś nasz artykuł do końca. W Kurierze Tarnowskim każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach z Tarnowa i regionu.
Bądź na bieżąco! Obserwuj, komentuj i udostępniaj.
Masz temat? Napisz do nas: kontakt@kt24.pl
