Prokuratura zajmie się sprawą śniętych ryb w Dunajcu
Na brzegu Dunajca koło Tarnowa odnaleziono martwe ryby, w tym cenne gatunki takie jak klenie, świnki, certy i karpie. Sprawę nagłośnili aktywiści zajmujący się ochroną rzek, którzy podkreślają, że to tragiczne wydarzenie może mieć poważne konsekwencje ekologiczne.
Wędkarze, którzy jako pierwsi zauważyli problem, określają sytuację jako katastrofę ekologiczną. W rzece Dunajec żyją bowiem cenne, chronione gatunki ryb, a sama rzeka była do tej pory cenionym miejscem do wędkowania.
Wędkarze wskazują na pobliską Małą Elektrownię Wodną jako potencjalną przyczynę tego tragicznego zdarzenia. Od początku budowy elektrowni pojawiały się kontrowersje związane z jej wpływem na ekosystem rzeki. Wędkarze obawiają się, że nagłe spiętrzenia wody mogły wypłoszyć lub zabić ryby.
Wojciech Kozak, dyrektor krakowskiego oddziału Wód Polskich, potwierdza, że przyczyną katastrofy był zrzut wody z elektrowni, który miał miejsce w wyniku awarii. – Zrzut był przeprowadzony w sposób niekontrolowany, co spowodowało spiętrzenie wody na wysokość około 2 metrów. To działanie można określić jako skrajnie nieodpowiedzialne – stwierdza Kozak w rozmowie z Radiem Kraków.
Z drugiej strony, prezes Małej Elektrowni Wodnej, Krzysztof Pociecha, tłumaczy, że zrzut wody był kontrolowany, a jego skutki były jedynie jednym z powodów śmierci ryb. Zwraca uwagę na brak odpowiedniego zabezpieczenia brzegów Dunajca, które mogły przyczynić się do katastrofy. – Nie mieliśmy świadomości, że w starym, nieuregulowanym brzegu znajdują się liczne dziury, w których ryby ukryły się na zimę – dodaje Pociecha.
W odpowiedzi na te wydarzenia, dyrektor krakowskich Wód Polskich złożył zawiadomienie do prokuratury, a sprawę bada także tarnowska policja.
za: Radio Kraków/fot. archiwum PZW
