Robert Wardzała: Nasza praca przynosi wymierne efekty
Rozmowa z prezesem Tarnowskiego Klastera Przemysłowego Robertem Wardzałą.
W ubiegłym roku świętowaliście jubileusz 20-lecia istnienia Klastra. Czy rzeczywiście jest co świętować?
Systematyczna praca wykonywana na przestrzeni lat przez osoby zarządzające Klastrem oraz pracowników, przyniosła konkretne efekty. Dzisiaj w Klastrze mamy 60 firm, które zatrudniają w sumie 1500 osób. Naszą „perełką” jest Inkubator Przedsiębiorczości, który na preferencyjnych warunkach stwarza przestrzeń dla rozwoju firm. W ubiegłym roku podpisaliśmy 18 umów. 5 z nich były to duże transakcje, obejmujące sprzedaż nieruchomości o powierzchni 5,5 hektara pod fabryki i linie produkcyjne. To już się dzieje, chociażby TarnWell – bardzo duża, międzynarodowa firma, zajmująca się branżą tworzyw sztucznych, prowadzi rekrutację i zatrudni ponad 100 osób. Warto tu podkreślić zaangażowanie prezydenta Tarnowa Romana Ciepieli, który mocno zabiegał o to, aby ta firma ulokowała się właśnie w naszym mieście. W Klasterze mamy też inne „motory napędowe”: m.in. Globus, Lenze, MEGAel. To duże firmy, które kupiły od nas tereny i budują swoje fabryki lub je rozbudowują. Trzeba też wspomnieć o pozostałych. W 2019 roku 13 innych firm podpisało z nami umowy na wynajem różnego rodzaju powierzchni: biurowej, produkcyjnej, usługowej. Tak więc w ubiegłym roku 18 firm zdecydowało się na realizację swoich inwestycji w oparciu o Tarnowski Klaster Przemysłowy.
Można powiedzieć, że po objęciu przez Pana sterów w TKP zmieniło się dużo i to na lepsze?
To wieloletnia praca nas wszystkich, także poprzednich prezesów, pracowników Klastra oraz władz miasta. Owszem, udało mi się zdynamizować funkcjonowanie spółki, mocniej ruszyliśmy z naszymi procesami inwestycyjnymi, kupiliśmy 4,5-hektarową, dobrze skomunikowaną, działkę. Patrząc na ostatni czas, rzeczywiście dużo się dzieje, ale jest to możliwe dzięki wcześniejszej pracy i stabilnej sytuacji Klastra. Mamy zgrany i doświadczony zespół specjalistów, który w połączeniu z moimi kontaktami biznesowymi i możliwościami oferowanymi przez miasto może skutecznie walczyć o inwestorów.
Kiedy planujecie przeprowadzkę do własnych obiektów? Czym ta decyzja jest motywowana?
Będziemy bliżej centrum naszej działalności, obniżając jednocześnie koszty funkcjonowania Klastra. Przeprowadzka do biurowca na ul. Kochanowskiego jest uzasadniona. Przestaniemy wydawać pieniądze na wynajem lokalu – dotąd siedziba Klastra znajdowała się w różnych lokalizacjach. Teraz idziemy „na swoje”! W nowej siedzibie zaczniemy funkcjonować od marca.
Powiedzmy teraz kilka słów o planach rozwojowych. Jednym z nich jest instalacja fotowoltaiki.
Rzeczywiście jest taki pomysł, jest studium wykonalności. Projekt Inkubatora Przedsiębiorczości już na początku zakładał instalację paneli fotowoltaicznych. W najbliższych dniach mamy zaplanowane spotkanie z prezydentem i określimy priorytety na najbliższe lata.
Kolejny pomysł na przyszłość to geotermia. To będzie świetny biznes dla Klastera?
Tak, ale pod pewnymi warunkami. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska na razie zamroził projekt, z którego można było otrzymać dofinansowanie na odwiert. Czekamy na nowe warunki. Mają być bardziej przystępne. Ale od początku. Stworzony przez profesorów z Akademii Górniczo-Hutniczej, na potrzeby PGNiG, atlas wskazuje źródła ciepłej wody. Takie złoża występują między innymi na północy Tarnowa. Właśnie w tej części miasta Klaster ma działkę, przy ul. Traktorowej. Dodatkowo jest to lokalizacja w pobliżu Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej, które ma swoją magistralę, co umożliwiałoby odbiór ciepła. Mamy już opracowane założenia techniczne. Przed nami ogłoszenie przetargu na cały projekt, a będzie to obszerna dokumentacja. Jednak zanim to zrobimy, NOFŚ musi wznowić program finansowania, a przede wszystkim – nasz właściciel, czyli tarnowski samorząd, musi się zdecydować na realizację takiego projektu. Wstępny koszt odwiertu to ok. 20 milionów złotych. Jako Klaster możemy się ubiegać o dofinansowanie na poziomie 50% wydatków, z kolei samorząd może liczyć na pokrycie 100% kosztów odwiertu. Zatem oczywista wydaje się ścieżka postępowania. Gdy już zostanie wykonamy odwiert, okaże się, czy woda ma odpowiednią temperaturę i czy jest dostęp do odpowiedniej jej ilości – to dwa czynniki, które finalnie decydują o opłacalności przedsięwzięcia. Jeśli okaże się, że temperatura i wydajność źródła będą na odpowiednim poziomie, będziemy korzystać z drugiego programu, aby wykonać drugi odwiert – niezbędny, by instalacja mogła funkcjonować. Pobrane ciepło trafi do MPEC, a chłodna woda wróci pod ziemię. Jak widać, proces jest długotrwały, ale może to być przedsięwzięcie, które przyniesie wymierne korzyści mieszkańcom Tarnowa! Czekamy na aktualizację warunków, a równocześnie przygotowujemy się do ewentualnych działań.
Czy jest potrzeba budowy drugiego Inkubatora Przedsiębiorczości w Tarnowie?
Nie wiem, skąd Pan wie, ale rzeczywiście rozważamy taki projekt. Oczywiście, decydujące słowo będzie należało do Rady Nadzorczej i prezydenta Romana Ciepieli, z którym na bieżąco omawiamy wszelkie sprawy, prezentujemy kierunki rozwoju, analizujemy pojawiające się możliwości. Dobra współpraca na linii Klaster-urząd jest nieodzownym elementem sukcesu. Cieszę się, że właśnie taki model współdziałania udało nam się wypracować. Prezydentowi szczególnie zależy na rozwoju gospodarczym miasta, dobru przedsiębiorców i inwestorów. Wracając do Inkubatora – mamy halę, którą można przebudować i wykorzystać na siedzibę drugiego Inkubatora Przedsiębiorczości. Na razie musimy zdecydować, czy remontować ten obiekt, czy też go wyburzyć i na jego miejscu wznieść nowy budynek. Metr kwadratowy hali biurowo-produkcyjnej kosztuje 3,5 tysiąca złotych w stanie deweloperskim, natomiast gotowy obiekt to już kwota 6 tysięcy złotych za metr. Nowy inkubator ma mieć 1200 metrów kwadratowych, zatem łatwo policzyć, że mówimy o nakładach inwestycyjnych na poziomie 6 milionów złotych. Dlatego decydujące zdanie w tej sprawie mają władze miasta.
Czy nie lepszym i tańszym pomysłem jest przejmowanie lokali w centrum miasta z tabliczkami ,,Na sprzedaż” lub ,,Do wynajęcia”. Z jednej strony ożywiamy w ten sposób konkretne rejony w mieście lokując tam biznes, a z drugiej strony może się to okazać bardziej rentowne.
Jest to pewien pomysł, tylko jest też ,,ale”. Inkubator Przedsiębiorczości to modelowe przedsięwzięcie, testowane już wiele lat temu w różnych krajach. Najlepszy okazał się model, który wykorzystujemy w Tarnowie. Dlaczego? W jednym miejscu mamy wiele firm mogących ze sobą współpracować. W prezentowanym przez Pana rozwiązaniu tracimy funkcję networkingową, czyli budowanie i podtrzymywanie relacji. To skuteczne narzędzie rozwijania biznesu. Pomaga pozyskiwać klientów i partnerów handlowych. Jego popularność w Polsce rośnie, szczególnie wśród przedsiębiorców, którzy dopiero stawiają w biznesie pierwsze kroki. A Inkubator to swoisty „plac manewrowy”. Kolejną funkcję, którą tracimy jest coworking, czyli możliwość indywidualnej lub wspólnej pracy w wynajętym pomieszczeniu, wykorzystywana głównie przez tak zwanych freelancerów. Możliwość coworkingu często pozwala na większy komfort pracy niż w domu i daje kontakt z innymi, co niejednokrotnie stanowi fundament przyszłego biznesu.
Czy możemy mówić o liczbie miejsc pracy, które powstaną na bazie podpisanych rzez Was umów 2019 roku?
Tylko tych 5 dużych firm, o których mówiłem na początku naszej rozmowy, zatrudni docelowo 150 osób.
Jakie macie plany bieżące?
Dużo już powiedzieliśmy, ale warto wspomnieć jeszcze o tym, co jest solą naszej działalności – przygotowaniu terenów pod inwestycje. Mamy nieruchomości, które wymagają doinwestowania, aby stały się bardziej atrakcyjne dla przedsiębiorców. Niektóre trzeba uzbroić, lepiej skomunikować. To trwa. Wszystkiego nie da się zrobić w rok, tym bardziej że najistotniejsze jest dla nas optymalne wykorzystanie dostępnych funduszy. Nie chcemy posiłkować się kredytami. Konsekwentnie realizujemy swój plan, działamy na miarę naszych możliwości.
Dziękuję za rozmowę.
Dziękuję.
