Seweryn Partyński: Nie bójmy się zmian! [FELIETON]
Już na samym wstępie tego felietonu chciałbym zaproponować pewną zmianę, mianowicie zmianę narracji. Pozwolę sobie na bezpośrednie zwroty i obiecuję, że nie będę używał politycznej nowomowy. Jeszcze się jej nasłuchacie i naczytacie w trakcie trwającej kampanii. Również ode mnie. Polityka jak każda inna dziedzina ma swoje „podstawy”, których trzeba się trzymać i niestety, raczej to się nie zmieni. Tutaj jednak zrobię wyjątek, bo skoro mam pisać o zmianach, to nie mogę przecież tego robić wygodnym, podręcznikowym „piórem”. Ale do rzeczy!

Dwa tygodnie temu miałem stanąć przed kamerami i jako lider młodego ruchu w Tarnowie przekazać trzy zasadnicze informacje. Pierwsza to taka, że będę kandydował na urząd Prezydenta stutysięcznego miasta, druga to nasze motywacje do podjęcia takich kroków, trzecia zaś to przedstawienie części osób, które tworzą naszą drużynę. Z technicznego punktu widzenia zadanie wydaje się łatwe. Trzeba się przygotować i zrobić swoje najlepiej jak się potrafi. Tak się też stało. Konferencja poszła gładko, a jej efekty mogłem śledzić chwilę później w telewizji, gazetach i social mediach.
Wspomniana konferencja trwała kilkanaście minut, jednak wiedziałem, że po jej zakończeniu już nic nie będzie takie samo. W nocy przed dniem oficjalnego ogłoszenia mojej kandydatury miałem masę wątpliwości, a ekscytacja mieszała się ze strachem, co skutecznie zredukowało potrzebny sen. Znacie to uczucie, prawda? Każdy z nas miał z nim do czynienia wiele razy, gdy na przykład szliśmy do nowej szkoły, pracy czy stawaliśmy przed całkowicie nowymi wyzwaniami. Tak i ja do samego końca analizowałem możliwe scenariusze. Na szczęście miałem po swojej stronie świadomość dobrego przygotowania, rodzinę, przyjaciół i masę osób, którzy we mnie uwierzyli. To dało mi energię żeby rano wstać, zmotywować ludzi i pewnym głosem oznajmić, bez kompleksów i strachu, że Tarnów potrzebuje zmian, a ja pełen świadomy wyzwania jakie przede mną stoi – obiecuję ją zapewnić.
Piszę o tym wszystkim po to, aby pokazać, że prawdziwe zmiany zaczynają się wewnątrz nas i nikt nie jest wolny od strachu czy wątpliwości. Niezależnie od tego czy kandydujesz na Prezydenta Miasta czy kroczysz z małym plecakiem pierwszy raz do przedszkola. Co więcej, pożądanym objawem jest ich występowanie, ponieważ podejmujemy swoje decyzje świadomie. Stare porzekadło mówi, że nie jest odważny ten, kto nie czuje strachu, lecz ten, kto działa wbrew jemu. Podobnie z polityką. Jeśli staje przed wami młody człowiek i mówi „Tarnów potrzebuje zmian” to zastanówcie się, czy też tak uważacie. Jeśli tak, to odrzućcie uprzedzenia i postarajcie się jakoś zweryfikować jego intencje. Następny krok to zaufanie w słuszność swojej decyzji i podjęcie konkretnych działań. A na te przyjdzie już czas 21 października podczas wyborów.
