Tarnów – deglomeracja jest niezbędna! [FELIETON]
Kilka miesięcy temu uwaga mieszkańców Tarnowa zwrócona była na Sejm i Senat, gdzie decydowano o utworzeniu Instytutu Współpracy Polsko-Węgierskiej imieniem Wacława Felczaka. Zadaniem ww. instytutu ma być wzmocnienie współpracy oraz propagowania tradycji stosunków polsko-węgierskich i umożliwienie nawiązywania kontaktów przedstawicielom młodego pokolenia zwłaszcza w dziedzinie kultury, nauki i sportu. Jeszcze na etapie prac sejmowych propozycję poprawki, aby to w Tarnowie swoją siedzibę miała ta instytucja zgłosił poseł .Nowoczesnej – Marek Sowa słusznie przypominając, że Tarnów to najbardziej węgierskie miasto w Polsce. Z dużym zażenowaniem przypomnę w tym miejscu, że przeciwko takiemu pomysłowi głosowało większość posłów PiS z regionu tarnowskiego: Anna Czech, Józefa Szczurek-Żelazko, Urszula Rusecka oraz Włodzimierz Bernacki. W walkę o siedzibę włączyły się również władze Tarnowa. Na posiedzeniu senackiej Komisji Kultury i Środków Przekazu pojawił się Prezydent Tarnowa R. Ciepiela, zapewniając Senatorów, że miasto dysponuje odpowiednim obiektem, czyli tarnowskim Pałacem Ślubów przy ul. Gumniskiej, gdzie Instytut mógłby działać. Niestety i te działania oraz odpowiednie lobbowanie wśród posłów i senatorów za tarnowską propozycją ostatecznie nie przyniosły rezultatu.
Gdy projekt ustawy trafił do Senatu, skierowałem do Marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego jak i do Przewodniczącego Komisji Kultury i Środków Przekazu Jerzego Fedorowicza petycję z apelem o ustanowienie siedziby ww. Instytutu w Tarnowie. Zwróciłem w niej uwagę, że poza argumentami merytorycznymi o czym za chwilę, nie mniej istotny jest kontekst historyczny. To z Tarnowa w 1528 r. sprawami Węgier kierował król Jan Zápolya i od niepamiętnych czasów przez Tarnów przechodził szlak handlowy z Węgier w kierunku Bałtyku. To Tarnów w połowie ubiegłego wieku szczególnie mocno związał się z Węgrami organizując pomoc dla miażdżonego przez Sowietów węgierskiego powstania. Obywatelem Honorowym Miasta Tarnowa był przybyły z Węgier Norbert Lippóczy współzałożyciel Tarnowskiego Towarzystwa Przyjaciół Węgier, który za wkład w rozwój kulturalny Tarnowa i upowszechnianie wiedzy o Węgrzech został odznaczony m.in. Orderem Gwiazdy Republiki Węgier, odznakami Zasłużony Działacz Kultury i Pro Kultura Hungarica. W końcu to w Tarnowie urodził się i spoczywa bohater Polski i Węgier gen. Józef Bem, uznany pisarz, strateg, inżynier wojskowy, dowódca artylerii czynnej Wojska Polskiego w czasie powstania listopadowego, twórca pierwszych oddziałów wojsk rakietowych w Wojsku Polskim, działacz polityczny Wielkiej Emigracji.
Wracając jednak do kwestii merytorycznych, innym zdecydowanie ważniejszym argumentem w kontekście Tarnowa i umiejscowienia siedziby ww. Instytutu jest kwestia o której od jakiegoś czasu mówi się coraz głośniej, czyli decentralizacja państwa. Deglomeracja, bo taką naukową nazwę nosi ten proces to przenoszenie instytucji i urzędów administracji publicznej do mniejszych ośrodków miejskich w celu dekoncentracji władzy publicznej w różnych częściach kraju oraz równoważenia relacji między ośrodkami miejskimi. W Polsce reforma administracyjna kraju z 1999r. rozpoczęła tak naprawdę proces degradacji i zubożenia mniejszych miast kosztem dużych aglomeracji takich jak Warszawa, Wrocław, Trójmiasto czy Kraków. W szybkim tempie rozpoczął się proces narastania dysproporcji pomiędzy nielicznymi uprzywilejowanymi regionami a resztą kraju. Gołym okiem widać, że najwięcej na tych zmianach straciły byłe miasta wojewódzkie a jednym z nich jest Tarnów. Skupienie tylko w stolicy lub dużych miastach wojewódzkich np. bliskim nam Krakowie ważnych instytucji, nie tylko państwowych ale i samorządowych doprowadziło do sytuacji, w której mniejsze miasta i regiony zaczęły borykać się z problemem bezrobocia, niskimi płacami i wynikającą z niego frustracją społeczeństwa, którego poziom życia jest relatywnie gorszy niż w większych aglomeracjach.
W Europie deglomeracja jest w zdecydowanej większości zjawiskiem powszechnym. W wielu krajach zasadą stało się, że instytucje wymiaru sprawiedliwości i władzy sądowniczej mają swoje siedziby w innym mieście niż organy władzy wykonawczej i ustawodawczej. Natomiast absolutnym wzorem do naśladowania i liderem polityki deglomeracyjnej są Niemcy, gdzie nawet instytucje rządowe i ministerstwa mają swoją siedzibę w innych miastach niż Berlin. Bardzo łatwo wyobrazić sobie sytuację, że główne siedziby urzędów administracji centralnej i innych instytucji o zasięgu ogólnokrajowym rozsiane są po całej Polsce. Także instytucje i urzędy władzy samorządowej mogłyby mieć swoje siedziby w miastach innych niż stolica województwa. Wśród ekspertów pojawiają się koncepcje, które mówią wprost o podzieleniu się rangą wojewódzką przez dotychczasowe stolice z największym drugim miastem w danym regionie np. Krakowa z Tarnowem. Czy w naszym mieście nie mógłby mieć swojej siedziby np. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska czy Wojewódzki Inspektorat Transportu Drogowego? Przykładów takich instytucji można wymienić wiele. Warto dodać, że nie tylko o instytucje administracji publicznej tu chodzi. Czy w dobie internetu swojej głównej redakcji nie mogłyby mieć w naszym mieście największe polskie wydawnictwa prasowe lub koncerny medialne i portale internetowe? Wreszcie w naszym mieście mogłyby się mieścić siedziby lub przynajmniej duże filie uczelni wyższych i uniwersytetów. Przykłady Rzeszowa czy Krakowa najlepiej pokazują jak duży wpływ na rozwój tych miast mają studenci.
Dla naszego miasta byłby to istotny impuls rozwojowy i szansa na ożywienie społeczno-gospodarcze. Wiązałoby się to z powstaniem nowych miejsc pracy, rozwojem infrastruktury wspomagającej administrację publiczną takiej jak hotele, restauracje, transport, usługi informatyczne i doradcze itp. Mogłoby to również przyciągnąć nowe firmy i kapitał zagraniczny. Tarnów już teraz dysponuje pewną infrastrukturą, miejscem, zapleczem i powierzchniami biurowymi oraz zasobami ludzkimi, żeby niejedną ważną instytucję publiczną administracji centralnej lub wojewódzkiej przyjąć i zapewnić im prawidłowe funkcjonowanie na najwyższym poziomie. Do tego potrzeba jednak woli, zaangażowania i podejmowania działań ze strony lokalnych władz. A nie trudno odnieść wrażenie, że na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat sprawujący władzę w naszym mieście oraz radni miejscy nie wiele, żeby nie powiedzieć nic w tej materii nie zrobili.
Rolą państwa powinno być wspieranie mniejszych ośrodków miejskich, wspieranie tendencje pro-lokalnych. Najwyższy pora, aby podzielić się „atrybutami władzy” z mniejszymi miastami a w szczególności z byłymi miastami wojewódzkimi, które mimo upływu już prawie dwudziestu lat w dalszym ciągu nie mogą się otrząsnąć z negatywnych skutków reformy administracyjnej. Najwyższy czas, aby dać szansę Polsce lokalnej. Tarnów i podobne mu miasta na to zasługują!
Sebastian Stepek
Kandydat do Rady Miejskiej w Tarnowie
