TARNÓW: Sąd zdecydował ws. ul. Krakowskiej. My już w 2016 roku pisaliśmy jak było
Od kilku dni trwa poruszenie, gdyż Sąd Okręgowy w Krakowie uznał, że wykonawca remontu ulicy Krakowskiej w Tarnowie w 2011 i 2012 roku jest winny tylko w części tej fuszerki. Tuż po remoncie nawierzchnia zaczęła pękać i się rozsypywać. Sąd współodpowiedzialnością obarczył projektanta oraz urzędników miejskich, którzy nadzorowali wykonywane prace. Redakcja ,,Kuriera Tarnowskiego” już w 2016 roku ,,wydała swój wyrok” rzeczowo opisując, to co swoim wyrokiem przed kilkoma dniami potwierdził sąd.
Tekst z ,,Kuriera Tarnowskiego” nr 10 z 30 maja 2016 r.
Porażka ma wielu ojców
Krakowska nadal rozpala emocje i straszy. Miasto kolejny raz remontuje rozpadającą się ulicę, która miała być naszą wizytówką, a jest czarną kartą w inwestycyjnej historii Tarnowa.
Źle zrealizowana inwestycja wraca jak bumerang. Mija pięć lat odkąd rozpoczął się remont tej ulicy, a kolejne miejskie jednostki nie mogą sobie dać rady z naprawami. Orzech nie do zgryzienia dla współczesnej inżynierii drogowej czy wygodna wymówka dla realizacji pokrętnych, politycznych interesów? Przypomnijmy sobie jak przebiegał remont i jak z niepowodzeń tłumaczono się w magistracie.
Kłopotliwy projekt
Rewitalizacja starówki, na którą miasto pozyskało 6,4 mln złotych – według informacji zawartych na miejskiej stronie internetowej – obejmowała oprócz remontu ul. Krakowskiej, m.in budowę przejścia podziemnego, otoczenia „Zaułka Łokietka”, estetyzację murów miejskich i wiele innych elementów, a umowę na jej realizację podpisali w blasku fleszy w 2011 roku ówczesny prezydent Tarnowa Ryszard Ścigała i dbający o sprawy Tarnowa w zarządzie województwa małopolskiego wicemarszałek Roman Ciepiela. Wielka rewitalizacja starówki miała trwale zmienić wizerunek ścisłego centrum miasta, niemalże na miarę remontu płyty Rynku w latach ’90, któż mógłby przypuszczać, że efekty będą… łudząco podobne.
Z rąk do rąk
Na początku 2011 roku, wkrótce po opadnięciu entuzjastycznego kurzu po zwycięskich dla Ryszarda Ścigały wyborach samorządowych w tarnowskim Urzędzie Miasta pojawiają się nowe twarze. Choć ówczesny włodarz niejednokrotnie podkreśla, że „za sprawy miasta odpowiada jednoosobowo”, to miejskie służby informacyjne anonsują Jacka K. (doradcę prezydenta ds. usług ogólnomiejskich – dziś jedną z osób oskarżonych w głośnych aferach związanych z nieprawidłowościami w tarnowskim samorządzie) jako osobę odpowiedzialną za nadzór nad (…) infrastrukturą techniczną. Mowa o inwestycjach drogowych, działaniach związanych z siecią wodociągową i światłowodową. Mają one być jeszcze lepszej jakości” (…), a drugiego z nowych, ex wójta gminy Tarnów Krzysztofa Madeja jako doradcę ds. rozwoju miasta, który ma pomóc w dopracowaniu zapisów Strategii Rozwoju Miasta Tarnowa oraz pełnić „nadzór w zakresie planowania przestrzennego i strategicznego nad poszczególnymi zadaniami rozwojowymi i inwestycyjnymi”. Warto w tym miejscu podkreślić, że do tego czasu te kompetencje i obowiązki należały do zastępcy prezydenta Henryka Słomki-Narożańskiego. Cóż… nowa kadencja, nowe twarze, nowe porządki.
Ruszyła machina propagandowa
Zaraz po tych zmianach na stronie miejskiej zaczynają pojawiać się tytuły: „Rewitalizacja ścisłego centrum Tarnowa, czyli miasto pięknieje”, „Tarnów czekają kolejne inwestycje drogowe”, „Krakowska odzyska dawny blask”, „Zbliża się remont ulicy Krakowskiej”. Mieszkańcy otrzymali zatem potwierdzenie, że oto wreszcie w Tarnowie pojawili się odpowiedni ludzie na odpowiednich miejscach. Czas jednak pokazał jaka była prawdziwa odpowiedź.
Całe zło w TZDM?
Feralny remont przygotowywany był, oczywiście, wcześniej przez Tarnowski Zarząd Dróg Miejskich jako inwestora. Dla tych co nie pamiętają lub wolą zapomnieć należy dodać, że była to jednostka miejska zajmująca się wielkimi inwestycjami drogowymi, mniejszymi remontami dróg, organizacją ruchu, wydawaniem decyzji administracyjnych, pobieraniem opłat parkingowych i jeszcze innymi zadaniami.
Przygotowania do remontu Krakowskiej trwały długo, wymagały pozyskania środków z MRPO. Opóźnienia pojawiły się już na etapie opracowania projektu, potem „Tarnowskie Wodociągi” przedłużyły prace związane z infrastrukturą podziemną, a firma, która wygrała przetarg nie mogła nabyć wymaganego projektem materiału budowlanego.
Remont ul. Krakowskiej opóźniał się coraz bardziej, pracownicy TZDM większość swojego czasu przeznaczali na przygotowywanie dokumentów dla policji i składanie wyjaśnień w sprawie prowadzonej przez prokuraturę a dotyczącej przetargu na to zadanie.
Przedłużający się remont utrudniał życie mieszkańcom i przedsiębiorcom, którzy domagali się pomocy ze strony miasta i umożliwienia przejazdu przez remontowany odcinek ulicy. Ich frustrację potęgował fakt, że w czasie, kiedy powinien dobiegać końca remont, dopiero uzyskano zgodę na zastosowanie kamienia „równoważnego”. Wszystko niemal sypało się na łeb, na szyję. Znamienne jest również to, jak przedstawiały się relacje pomiędzy TZDM i Centrum Usług Ogólnomiejskich, o których dowiedzieliśmy się niedawno z toczącego się w Brzesku postępowania sądowego…
Dramat przedsiębiorców
Do tego należy doliczyć wspomniane protesty przedsiębiorców, którzy bezradnie rozkładali ręce na wieść o kolejnych trudnościach. ,,Remont Krakowskiej: przedsiębiorcy liczą straty”, czy ,,Przedsiębiorcy z ulicy Krakowskiej błagają o ratunek. Nieprzygotowana i fatalnie realizowana inwestycja ich zabija” – to tylko niektóre nagłówki artykułów sprzed kilku lat.
,,Do tej chwili na ulicy Krakowskiej swoją działalność przestało już prowadzić kilkanaście firm handlowych i usługowych. Zamykanych lokali wciąż przybywa, a obroty innych firm spadły nawet o 70 %. – Tymczasem chcieliśmy przypomnieć urzędnikom, że nasza ulica jest jednym wielkim zakładem pracy dla być może nawet tysiąca osób i dostarczycielem podatków w niebagatelnej kwocie – mówił Jerzy Kożuch (…). – Dlaczego Miasto niczego z nami nie skonsultowało i nadal o niczym nas nie informuje ? – z goryczą pytali inni właściciele firm, przeżywających z powodu fatalnie realizowanej inwestycji gigantyczne problemy ekonomiczne. W przypadku braku reakcji magistratu, zdesperowani właściciele firm zapowiadają pozwy o duże odszkodowania.”
Ciągle przybywało osób oburzonych i zaniepokojonych przedłużającym się remontem. Nie było dobrych wiadomości, sukcesu, gratulacji i pewnie dlatego do przedstawiania sprawy w mediach, wytypowany został zastępca prezydenta Henryk Słomka-Narożański, który dając twarz tej inwestycji sam na siebie wydał wyrok, bowiem do dziś ta inwestycja jest wypominana właśnie jemu.
Urzędnicza karuzela
Równolegle, w tym czasie trwała reorganizacja Urzędu Miasta Tarnowa. Zgodnie z wizją prezydenta powstawały centra, które miały odwzorowywać korporacyjny system zarządzania miastem. Dzięki zmianom jeszcze większy wpływ na inwestycje w mieście zyskali wspomniani już Krzysztof Madej, który dyrektorował w Centrum Rozwoju Miasta, a z kolei Centrum Usług Ogólnomiejskich przypadło Jackowi K. Reorganizacja była dużym zamieszaniem. Media wówczas również donosiły, że w ten zręczny sposób prezydent Ryszard Ścigała obchodzi obowiązujące ustalenia koalicyjne z Platformą Obywatelską, która wówczas „współrządziła” miastem. W konsekwencji zmian owiany złą sławą TZDM zyskał wprawdzie nowy nadzór, ale nie było to wsparcie dla jego działalności.
Postępom prac na ul. Krakowskiej na pewno nie sprzyjały zawirowania w oddalonym o kilkaset metrów Urzędzie Miasta. Pomijając już kolejne niuanse przy realizacji inwestycji, które nawet Czytelnika już zapewne zmęczyły, kolejny ruch prezydenta zaskoczył chyba wszystkich, a na pewno radnych opozycji. Na styczniowej sesji w 2012 roku przegłosowana została uchwała o likwidacji Tarnowskiego Zarządu Dróg Miejskich. Wówczas zdziwienie było spore, gdyż zamiast pomagać przy rozpoczętych sztandarowych inwestycjach drogowych to magistraccy urzędnicy rozmontowali jednostkę, wywiesili tabliczkę ,,zamknięte” i zakończyli działalność TZDMu. Likwidację magistrat wówczas tłumaczył wynikiem ,,kontynuowania procesu doskonalenia systemu zarządzania jednostkami organizacyjnymi Gminy Miasta Tarnowa”, a zadania po zlikwidowanej jednostce przejęły przede wszystkim Centrum Usług Ogólnomiejskich i Centrum Rozwoju Miasta.
Wszystko było pod kontrolą?
Władze miasta nie dawały mimo wszystko za wygraną i wychodząc naprzeciw oczekiwaniom przedsiębiorców, radnych, mieszkańców oraz żywo zainteresowanych sprawą mediów, padały zapewnienia, że „inwestycja jest pod specjalnym nadzorem”, „rusza kolejny etap remontu ul. Krakowskiej”, a jednocześnie ostrzeżenia „Uwaga, silne mrozy” „uwaga, możliwa gołoledź”, „Mróz ściśnie jeszcze mocniej – służby po specjalnej odprawie”. Ostatecznie był wówczas styczeń, trudny czas, ale zapadła jeszcze trudniejsza decyzja o kontynuowaniu prac, bo termin zakończenia był przesunięty na końcówkę lutego, a sukces potrzebny był już, zaraz.
– Od 1 marca Urząd Miasta pełni funkcję inwestora dla remontu ul. Krakowskiej. Planowany na 26 lutego umowny termin zakończenia prac zostanie najprawdopodobniej przedłużony o około 30 dni, czyli o czas, na jaki prace wstrzymał inspektor nadzoru budowlanego ze względu na trudne zimowe warunki atmosferyczne. Urząd – Centrum Rozwoju Miasta obejmuje tę inwestycję codziennym nadzorem. Mamy zapewnienie wykonawcy, że do intensywnej pracy przystąpi jednocześnie 8 brygad budowlanych – informował podczas konferencji prasowej dyrektor Centrum Rozwoju Miasta, Krzysztof Madej.
Ostatecznie miesiąc później odtrąbiono finał prac ,,Komisja odbiorowa ostatecznie zatwierdziła przeprowadzenie tej inwestycji. Przedstawiciele Urzędu Miasta Tarnowa oraz inspektorzy nadzoru wskazali jeszcze pewne, drobne niedociągnięcia, które mają być usunięte w najbliższym czasie” – mogliśmy przeczytać na miejskiej stronie internetowej. Jak wyglądał dokładnie odbiór tej inwestycji? Z naszych informacji wynika, że w samym Urzędzie Miasta nie było pełnej zgodności, co do tego czy ukończoną inwestycję odbierać. Merytoryczny spór w tej sprawie miał toczyć się pomiędzy dwójką wpływowych, urzędowych dyrektorów, którzy przez odbiór ulicy Krakowskiej ponoć przestali ze sobą nawet na jakiś czas rozmawiać.
Ostatecznie – inwestycje odebrano, a usuwanie niedociągnięć trwa do dziś i nic nie wskazuje na to, że szybko się zakończy. Do rozsypującej się płyty rynku, dołączyła zatem ulica Krakowska. Aż strach pomyśleć, co będzie z ulicą Lwowską, której remont zapowiedział prezydent Ciepiela.
