MIROSŁAW BIEDROŃ: Wkrótce tarnowianie przekonają się ile warte są słowa Romana Ciepieli

Rozmowa z Mirosławem Biedroniem, radnym Prawa i Sprawiedliwości w tarnowskiej Radzie Miejskiej.

Czy wierzy Pan, że prezydent Roman Ciepiela zrezygnuje z pełnienia funkcji jak zapowiedział?

Tak jak wielu tarnowian jestem zaskoczony oświadczeniem prezydenta. Byłem zdziwiony jego formą – przez wielu odebraną jako formę szantażu w stosunku do radnych. Być może prezydent działał pod wpływem emocji i przelicytował myśląc, że po takim wystąpieniu radni, którzy krytycznie oceniają jego rządy zmienią zdanie i zagłosują za wotum zaufania. Jestem w tej grupie tarnowian, którzy uważają, że w ostatnim momencie prezydent Roman Ciepiela jednak zmieni zdanie i 1 października nie zrezygnuje z fotela na Mickiewicza. Chociaż, wszystko może się zdarzyć…

Czy PiS w przypadku spełnienia słowa przez Ciepielę ma pomysł na Tarnów?

Klub radnych PiS od dawna wskazywał na liczne błędy w zarządzaniu miastem, nietrafione wielomilionowe inwestycje i brak pomysłu na miasto, które z roku na rok ma coraz mniej mieszkańców. Niestety większość naszych propozycji, pomysłów prezydent odrzucał. Odnośnie planu – na jego przedstawienie przyjdzie jeszcze czas. Tarnów potrzebuje dobrego gospodarza, po prostu prezydenta współpracy, który wspólnie z mieszkańcami, radnymi, samorządowcami, władzami wojewódzkimi, rządem będzie rozwiązywał problemy miasta.

Wróćmy teraz do początku, jest czwartek, trwa sesja. Co sobie Pan pomyślał, gdy prezydent podkreślał kilkukrotnie, że bez wotum zrezygnuje z urzędu?

To było tak niespodziewane, że wydawało się wręcz nierealne. Tym bardziej, że najpierw przez wiele minut prezydent przekonywał, że Tarnów jest w znakomitej sytuacji. Wiem też, że takiego oświadczenia nie spodziewało się najbliższe otoczenie prezydenta. Wiele osób cały czas zadaje sobie pytanie czy nie jest to ucieczka z tonącego okrętu? Jedno jest pewne – padła jednoznaczna deklaracja prezydenta ponad stutysięcznego miasta, że 1 października odchodzi. Oczekuję, że nie wycofa się z tego, bo inaczej zupełnie straci na wiarygodności. Wkrótce wszyscy tarnowianie przekonają się ile warte są słowa Romana Ciepieli.

Jak teraz według Pana będzie wyglądało sprawowanie urzędu prezydenta, współpraca z Radą w sytuacji kiedy 1 października Roman Ciepiela planuje odejść?

Radni nie powinni ulegać emocjom i w tym czasie skupić się na pracy na rzecz tarnowian. Jest sporo spraw, którymi trzeba się zająć. Już trzeba się zastanawiać jak posprzątać bałagan, który pozostawi po sobie Roman Ciepiela, mówimy o zadłużeniu miasta, które na koniec tego roku ma przekroczyć pół miliarda złotych.

Z drugiej strony Roman Ciepiela nawołuje radnych, którzy chcą zachować twarz, aby zorganizować referendum. Rozumie Pan cokolwiek z tego?

Raz prezydent sam chce odejść, potem chce referendum, aż strach pomyśleć co wymyśli dzisiaj… Ja i inni tarnowianie od lat nie rozumiemy wielu decyzji prezydenta. Pełno jest sprzeczności, niespełnionych deklaracji. To zła sytuacja dla miasta i dobrze, że być może niedługo się skończy.

Na koniec zmieńmy temat. Wojewoda napisał ws. Pomnika Lecha Kaczyńskiego w Tarnowie: ,,rada gminy nie jest uprawniona do wyrażania zgody na budowę pomnika. Nie ma też uprawnień do ingerowania w prawo własności innych podmiotów. W tym przypadku podjęcie przez radę Miasta Tarnowa uchwały w sprawie wzniesienia pomnika na gruncie innym niż gminny stanowiłoby istotne naruszenie prawa.” Rada Miejska przyjęła natomiast ostatnio uchwałę, w której wyraża sprzeciw wobec działań inicjatorów wzniesienia na terenie zabytkowego Placu Dworcowego w Tarnowie, pomnika Prezydenta RP L. Kaczyńskiego. Kto ostatecznie rozsądzi ten spór prawny? Bo Prezydent Ciepiela posiłkuje się swoją opinią prawną, że Rada Miejska ma wyłączne prawo do decydowania o pomnikach.

Przytoczony fragment opinii prawnej wojewody jest jednoznaczny. Zgodnie ze stanowiskiem wojewody pomnik został postawiony zgodnie z prawem.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.